
3.10. spotkaliśmy się w DKK, aby porozmawiać o książce „Święty Psychol”. Wydaje się, ze lektura dotknęła wszystkich – w różny sposób. Z rozmów o książce przeszliśmy do refleksji na temat sztuki i świata. Beata nawet stworzyła małe dzieła sztuki. ![]()
A dziś recenzja Bartka:
„Święty Psychol.
Książka „Święty Psychol” opowiada o pożądaniu, o pragnieniu, jakie żywi mężczyzna względem kobiety, lecz przez znaczną większość książki robi to w płytki sposób.
Autor prowadzi czytelnika w bardzo skrupulatny, metodyczny świat, gdzie tyka zegar, na końcu każdego korytarza czai się zakręt, czasami ciemny kąt, a nawet ktoś bardzo groźny.
Niestety i bardzo niestety dopiero na końcu historii przez kilka ułamków sekund możemy znaleźć się w głowie psychola i poczuć jego prawdziwą obsesję, która rani jego duszę.
Przez większość opowiadania główny bohater – oblężony obsesją kobiety o imieniu Rami – zachowuje się nadwyraz normalnie. Z pewnego punktu widzenia ta jego normalność jest straszna, bo kto może wiedzieć, co znajduje się w głowie osoby siedzącej obok nas.
Ale podtrzymując swoje przekonanie, nie odnalazłem zbyt wiele w tej historii. Czułem się, jakbym spacerował po supermarkecie bez koszyka, bez pieniędzy i przyglądał się jedynie produktom wystawionych na półkach, których nie potrzebowałem.
Siła uczucia, która motywowała bohatera była na tyle potężna, że uformowała jego życie, wszelakie decyzje względem pracy i tego gdzie mieszkał, ale brakowało mi silnych zdań, zmuszających do zatrzymania się na chwile i delektowania się smakiem emocji, tej niezaprzeczalnej i bardzo często bezlitosnej – miłości.
Patrząc trochę szerzej, to każdy z nas jest ‘Janem’ starającym się dostać do swojej ‘Rami’ i też bardzo często kończy się to w podobny sposób, bardzo bolesnym upadkiem.
Ale ona gdzieś tam jest. Patrzy na te same gwiazdy i czeka na nią ten sam dzień tygodnia. Szczęśliwa miłość istnieje, ale zdarza się bardzo rzadko. A najszczęśliwsi są chyba ci, niesieni pragnieniem, podmiotem wszelakich potrzeb, drugim człowiekiem.
Wiemy jak ta historia się skończyła. Pozostawia nas na końcu z wątpliwościami i nadzieją. A spośród rzeczy, które autor pominął, lub zbytnio nimi zakręcił, to zakończenie okazuje się być tym właściwym.









